Polub nas na Facebooku lub śledź nas na Twitterze!

Kaczka dziwaczka

Z Muzeum IV RP

Słynny Raport Tuwima nie jest jedyną przepowiednią dotyczącą tryumfu Big Brothera. Również wiersz napisany niemal 70 lat temu przez znanego wroga narodu, Jana Brzechwę, przewidział ten fakt. Niestety jako Judejczyk autor przedstawił całą sprawę w sposób nieprzyjemnie ironiczny, z lekka obrażając Geniusza Mazowsza. Jego donos zawiera jednak wszystkie istotne elementy kariery naszego umiłowanego Przywódcy.

Już w pierwszej zwrotce dowiadujemy się o karierze (Brzechwa myli tu jednak Braci Xero i nazywa ich zamiennie jednym obelżywym słowem kaczka) Lecha K. w rządzie AWS (Nad rzeczką opodal krzaczka / Mieszkała kaczka-dziwaczka). Dowiadujemy się też, że współpraca ta nie zawsze układała się pomyślnie (Lecz zamiast trzymać się rzeczki / Robiła piesze wycieczki).

Następnie natchniony autor przechodzi już do osoby naszego Wodza. W aluzyjny sposób opisuje jego nieszablonowe posunięcia polityczne i śmiałe wolty zaskakujące przeciwników politycznych (Raz poszła więc do fryzjera: / "Poproszę o kilo sera!" / Tuż obok była apteka: / "Poproszę mleka pięć deka." / Z apteki poszła do praczki / Kupować pocztowe znaczki) i gniewne reakcje tychże (Gryzły się kaczki okropnie: / "A niech tę kaczkę gęś kopnie!") jednak nazwanie ich innymi kaczkami jest pomyłką autora lub raczej złośliwym i zamierzonym sabotażem, bowiem Jarosława nie można porównać z nikim (poza bratem).

Następnie, po wyliczance kolejnych śmiałych ruchów tego wielkiego człowieka i ordynarnej insynuacji dotyczącej afery FOZZ (A gdy połknęła dwa złote, / Mówiła, że odda potem.), Brzechwa wspomina o "latach chudych", w których wydawało się, że Kaczyńscy nie mają przed sobą politycznej przyszłości - prawdopodobnie w wyniku zachwiania chronologii chodzi tu o czasy tzw. późnego Wałęsy (Martwiły się inne kaczki: / "Co będzie z takiej dziwaczki?").

Na szczęście wiersz zmierza do obowiązkowego happy endu. Pokazane jest, jak (w wyniku wspaniałej kampanii wyborczej - Pan kucharz kaczkę starannie / Piekł, jak należy, w brytfannie) Ciemny Lud postanawia zagłosować na PiS (Aż wreszcie znalazł się kupiec - alegoria dość przejrzysta). A następnie jak Geniusz Mazowsza wykonał swoją słynną i wiekopomną woltę ku zaskoczeniu nicnierozumiejącego elektoratu i zamiast spodziewanego PO-PiSu uformowana została najlepsza z możliwych Koalicja Samo-Ligo-PiS, póżniej przekształcona w, nieco mniej najlepszą, koalicję PiS-do-LiS (zdębiał obiad podając, / Bo z kaczki zrobił się zając, / W dodatku cały w buraczkach - tego ostatniego słowa chyba nie trzeba nikomu objaśniać).

Autor w swoim proroctwie nawiązuje również do wydarzeń po zawarciu koalicji. W szczególności dotyczy to sytuacji związanej z opublikowaniem inspirowanych przez Układ nagrań Renaty Beger i przekonujących wyjaśnień Pana Premiera, iż były to działania standardowe dla demokratycznego państwa (Zjadając tasiemkę starą / Mówiła, że to makaron).

Oczywiście Brzechwa wiersz ten zaszyfrował, by zrozumieli go tylko jego rodacy, a także ich sprzymierzeńcy - masoni i cykliści, i byli w stanie przeciwdziałać realizacji tej wizji. Jednak mimo ich nikczemnych knowań przepowiednia spełniła się.

(Należy też odnotować, że człowiek tak nikczemny jak Brzechwa nie był w stanie swoimi bluźnierczymi rękami napisać ani słowa o Ojcu Dyrektorze, bo gdy usiłował to czynić porażała go światłość niebiańska. Tylko dlatego w przepowiedni nie ma ani słowa o największym z Wolaków.)

Kaczka dziwaczka

Hipotetyczna rekonstrukcja proroczej wizji, jakiej doznał Brzechwa pisząc "Kaczkę dziwaczkę"
...oraz sposobu w jaki porażony światłością niebiańską Brzechwa postrzegał Ojca Dyrektorza, nie będąc godnym widzieć jego oblicza

Nad rzeczką opodal krzaczka

Mieszkała kaczka-dziwaczka,

Lecz zamiast trzymać się rzeczki

Robiła piesze wycieczki.


Raz poszła więc do fryzjera:

"Poproszę o kilo sera!"

Tuż obok była apteka:

"Poproszę mleka pięć deka."


Z apteki poszła do praczki

Kupować pocztowe znaczki.


Gryzły się kaczki okropnie:

"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"


Znosiła jaja na twardo

I miała czubek z kokardą,

A przy tym, na przekór kaczkom,

Czesała się wykałaczką.


Kupiła raz maczku paczkę,

By pisać list drobnym maczkiem.

Zjadając tasiemkę starą

Mówiła, że to makaron,

A gdy połknęła dwa złote,

Mówiła, że odda potem.


Martwiły się inne kaczki:

"Co będzie z takiej dziwaczki?"


Aż wreszcie znalazł się kupiec:

"Na obiad można ją upiec!"


Pan kucharz kaczkę starannie

Piekł, jak należy, w brytfannie,


Lecz zdębiał obiad podając,

Bo z kaczki zrobił się zając,

W dodatku cały w buraczkach.


Taka to była dziwaczka!


(TW Jan Brzechwa, 1939)

Inne wizje literackie

Linki zewnętrzne

Osobiste