Kto obroni skazanych?

11 maja 2008 – 09:19

Źródło: WP 1, 2 (thx Dario)

Sejm pracuje nad projektem zmian w konstytucji autorstwa Platformy Obywatelskiej. Projekt pod roboczym hasłem “wyrzucić przestępców z parlamentu” w początkowej fazie miał zakazywać zasiadania w parlamencie osobom skazanym prawomocnym wyrokiem sądu. Po krótkim namyśle doprecyzowano pomysł, by zakaz dotyczył tylko przestępstw umyślnych (a nie na przykład opóźnienia w złożeniu deklaracji podatkowej). Potem dołożono dodatkowe kryterium, a więc “ścigane z oskarżenia publicznego” (czyli na przykład odpada zniesławienie). Katalog udało się zawęzić i wtedy odezwał się największy obrońca przestępców IV RP i nie był to Andrzej Lepper, tylko Jarosław Kaczyński! Na antenie Radia Maryja zaczął zadawać poważne pytania:

Trzeba sobie zadać pytanie: jak to właściwie będzie, czemu mają służyć te przepisy, czy nie to nie jest tak, że przy ich pomocy będzie się czołowych polityków opozycji eliminowało? I to jest pytanie całkowicie zasadne. […] Musimy zastanowić się, czy w przypadku każdego przestępstwa umyślnego, także drobnego, tak drastyczna kara ma być stosowana. Musimy zastanowić się nad tym, czy możemy sobie pozwolić na to, żeby polski system prawny i system całego życia publicznego w sensie moralnym był zupełnie niekonsekwentny.

O co chodzi Jarkowi? Przeciwko niemu toczy się śledztwo w sprawie zagłuszania pielęgniarek okupujących kancelarię premiera. Przeciwko ulubionemu Zbyszkowi Ziobrze śledztwa trudno zliczyć. Poza tym Jarka najwyraźniej bardzo boli Michał Boni, do którego pije takimi słowy:

Wielokrotny morderca w todze z dawnych lat komunizmu pobiera bardzo wysoką emeryturę. Człowiek, który katował najlepszych Polaków w katowniach UB, czy SB, też ma wielkie przywileje. Ludzie, którzy szkodzili straszliwie współpracując z SB spokojnie mogą pełnić różne funkcje, zresztą są bardzo ważni w tym rządzie; jeden przynajmniej.

Tak więc chociaż Boni nie zasiada w parlamencie, to został przy tej okazji ustawiony w jednym rzędzie z wielokrotnymi mordercami. Trzeba być Jarosławem Kaczyńskim, żeby połączyć te dwie sprawy i zająć tak oczywiste stanowisko w kwestii oczyszczenia moralnego kraju.

Jakie zdjęcie?

7 maja 2008 – 19:06

Źródło: Dziennik

Jak donosi Dziennik, w MSZ, w galerii ministrów spraw zagranicznych ciągle brakuje zdjęcia minister Fotygi. Pani minister galerię bardzo dobrze zna, bo to właśnie na jej polecenie usunięto z niej zdjęcia ministrów z okresu PRL (o dziwo, mimo pamiętnej wypowiedzi pana Macierewicza, wiszą tam ciągle portrety wielu zdrajców narodu z okresu po roku 1989). Czy brak portretu Fotygi to wynik zemsty ministra Sikorskiego? Jak twierdzą źródła zbliżone do dobrze poinformowanych, to pani minister nie może się zdecydować, który swój profil na zdjęciu ujawnić i do tej pory nie wskazała swojej ulubionej fotografii. Postanowiliśmy wyciągnąć pomocną dłoń i zaproponować poniższe ujęcie.

orly.png

Punkt widzenia

6 maja 2008 – 11:56

Źródło: Gazeta za TVP2

Tomasz Lis na żywo został zaszczycony obecnością pana prezydenta IV RP Lecha Kaczyńskiego. Pan prezydent postawił jasną diagnozę sytuacji w polskich (lub polskojęzycznych) mediach. Dowiedzieliśmy się, że to postawa mediów sprawiła, że PiS przegrało ostatnie wybory.

Ale media stworzyły pewną nadrzeczywistość, czyli rzeczywistość, której nie ma. W każdym normalnym kraju, gdzie wszystkie mechanizmy czterech władz funkcjonują normalnie, te wybory zakończyłyby się inaczej. Przez dwa lata trwała nieustająca kampania. Tamten rząd nie miał ani jednej godziny, której dano by jakiś kredyt. Rzeczywistość jest oczywista. A dziś jeden z dzienników jest biuletynem partyjnym. Władza jest oblewana miodem.

Dziś media zajmują się opozycją, a nie rządem i to jest oczywiste dla każdego, kto ma więcej niż 90 jednostek w skali IQ, a to jest dolna granica normy. Ile razy spojrzę na publiczne media jestem rozdrażniony. Często jestem miej rozdrażniony gdy patrzę na “Fakty” niż “Wiadomości”. Niech mnie pan nie przekonuje, że rząd, który ma tak świetne wyniki przegrywa wybory. Czwarta władza jest jednym z olbrzymich problemów polskiej demokracji. Dopóki obywatel nie będzie informowany prawdziwie, to demokracja jest żartem. Zdołaliśmy w Polsce wiele zmienić, może zdołamy i to zmienić.

Niezależna organizacja Freedom House badająca poziom wolności mediów na całym świecie w całej rozciągłości zgadza się z panem prezydentem. W niedawno opublikowanym raporcie za rok 2007 napisała wręcz:

Even though 2007 saw increased pressure from state institutions and increasingly partisan usage of public media, the Polish media remained vibrant, independent, and diverse. (Chociaż w 2007 roku można było zauważyć zwiększoną presję instytucji państwowych i coraz częstsze partyjne wykorzystywanie mediów publicznych, polskie media pozostały żywe, niezależne i zróżnicowane.

Jestem osobą prywatną

30 kwietnia 2008 – 08:52

Źródło: Gazeta

Współpracy Ministerstwa Sprawiedliwości i TVP ciąg dalszy. Kiedy w styczniu tego roku dziennikarze Gazety zapytali rzeczniczkę TVP Anetę Wronę, czy była rzecznik prasowa Zbigniewa Ziobry pracuje nad programem Misja Specjalna usłyszeli zgodnie z prawdą, że pani Edyta Żyła:

nie jest w żaden formalny sposób związana z programem » Misja specjalna «

Najwyraźniej jednak podsunęli TVP dobry pomysł, ponieważ kilka dni później pani Edyta podpisała z TVP umowę. Obecnie jest współpracownikiem Agencji Produkcji Telewizyjnych, pracuje przy programie “Misja specjalna” i zajmuje się przygotowywaniem dokumentacji programu. A czym zajmuje się Misja Specjalna? Tym samym, czym zajmowało się wcześniej Ministerstwo Sprawiedliwości - prezentuje rezultaty śledztw dziennikarskich z pogranicza polityki i biznesu. Co prawda pani Edyta za czasów pracy dla ministra Ziobry nie miała zbyt wielu okazji, by się wykazać, bo jej przełożony sam był swoim rzecznikiem, ale znalazła pole do popisu, gdy trzeba było walczyć z krytyką Patrycji Koteckiej (zdaniem przejęzyczonego Kurskiego narzeczonej Ziobry).Na jednym z for internetowych krótko po nominacji Koteckiej na stanowisko wiceszefowej Agencji Informacyjnej TVP pojawiły się negatywne opinie, szybko zrównoważone wpisami z komputerów należących do Ministerstwa Sprawiedliwości. Okazało się potem, że wpisy produkowała pani Edyta z kolegami, ale oczywiście z wyrazu czystej sympatii i po godzinach pracy. Ale to oczywiście zbieg okoliczności. Pani Edyta o swojej pracy w programie Misja Specjalna mówi:

Jestem osobą prywatną i nie mam przyjemności rozmawiać.

A my mamy przyjemność pisać.

Ja prezes

26 kwietnia 2008 – 18:55

Źródło: Gazeta

Agencja Rynku Rolnego zawsze była domeną aktualnego rolniczego koalicjanta - albo PSL, albo Samoobrony. Po ostatnich wyborach prezesem ARR został Bogdan Twarowski, weterynarz, dobry znajomy ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Niedawno zakończyła się kontrola w ARR przeprowadzona przez pracowników kancelarii premiera. Pan Twarowski urzędowanie w ARR zaczął od decyzji o wypłaceniu sobie ponad 17 tys. zł nagrody jubileuszowej. Krótko potem postanowił podnieść swoje wykształcenie - za pieniądze podatników. ARR finansuje dwie trzecie czesnego prezesa na studiach podyplomowych na SGGW na kierunku higiena zwierząt rzeźnych. Pomijalnym szczegółem jest wewnętrzne rozporządzenie ARR z 2006 r., które pozwala dofinansować studia pracownikom po minimum dwóch latach pracy w ARR i na kierunkach Agencji przydatnych. Prezes poza tym wbrew prawu zasiadał w radach nadzorczych trzech spółek podległych Agencji, odwoływał wszystkich kierowników oddziałów regionalnych bez podania jakichkolwiek przyczyn i kupował elektroniczne gadżety na własne potrzeby. Podsumowując, zachowywał się jak każdy pan na własnym folwarku. Co na to jeden z liderów PSL, Janusz Piechociński?

Chciał po prostu zapędzić ludzi do roboty, więc poskarżyli się premierowi. Ale jeśli raport wykaże jego winę, Twarowski zniknie z Agencji.

Od siebie dodamy, że PSL zagwarantuje nie gorszego następcę a pan Twarowski za kilka miesięcy wypłynie w jednej z państwowych spółek związanych z rolnictwem.

Pusta teczka

24 kwietnia 2008 – 22:20

Źródło: Super Express

Z zaskoczeniem dowiedzieliśmy się dzisiaj, że na wspaniałej uroczystości nadania polskiego obywatelstwa Rogerowi Guerreiro Lech Kaczyński wręczył brazylijskiemu piłkarzowi… pustą teczkę. Sam akt nadania obywatelstwa piłkarz miał otrzymaćdzisiaj z rąk wojewody mazowieckiego.

Donald, sprawdź lepiej, czy na serio jesteś premierem…

Bo to złe karty były

24 kwietnia 2008 – 08:52

Na niedzielnym posiedzeniu małopolskiej Rady Regionalnej PiS miały odbyć się wybory szefa regionu. Kandydatów było mnóstwo, a konkretnie jeden - wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego Zbigniew Wassermann. Według oficjalnego komunikatu po zakończeniu posiedzenia:

Posiedzenie (Rady Regionalnej) zostało zawieszone. Szef rady nie został wybrany. Nie uzyskał większości głosów.

Jak szeptały złe głosy, to Zbigniew Ziobro pokazał, jaką ma władzę w regionie, blokując kandydaturę swego imiennika. Jednak dopiero dzisiaj dowiedzieliśmy się, że to karty do głosowania były źle wydrukowane. Jak stwierdził Joachim Brudziński:

Posiedzenie zostało przerwane z przyczyn formalnych, każdy głos oddany na poprzednim posiedzeniu Rady był głosem nieważnym z przyczyn formalnych - karty do głosowania były błędnie wydrukowane.

Chcąc pomóc partii w rozwiązaniu tego problemu, przypominamy naszą propozycję karty do głosowania na kongresie partii kilka miesięcy temu. Możecie śmiało kopiować.

glosowanie.jpg

Obiecanki cacanki

21 kwietnia 2008 – 21:00

Były premier Jarosław Kaczyński wyznaczył nam dzisiaj trudny cel. Choć myśleliśmy o zasłużonej emeryturze okazało się, że czekają nas jeszcze 3 lata ciężkiej pracy. Spoglądamy jednak z optymizmem w przyszłość - czymże są trzy lata wobec realizacji tak kuszącej obietnicy!

Oto, co usłyszeli dzisiaj studenci KUL.

Jest takie powiedzenie, że do trzech razy sztuka, ale obawiam się, że dwie porażki to już będzie ilość wystarczająca. Jeżeli w 2011 roku wyborów nie wygramy, to ja pozostawię miejsce innym, pewnie młodszym, oni dalej będą to prowadzili. Ale ja jestem przekonany, że mamy wszelkie szanse wygrać i w związku z tym jeszcze trochę młodzi się pomęczą.

Uczciwy zarobek

21 kwietnia 2008 – 09:06

Źródło: Gazeta

Gdański radny PiS Wiesław Kamiński został w marcu 2007 mianowany przez Jaromira Netzela dyrektorem ds. zakupów zarówno w PZU SA, jak i PZU Życie. Skąd taka kariera?

Zadzwonił do mnie pan Netzel i zaproponował stanowisko dyrektora w biurze do spraw zakupów. Potrzebował człowieka, który zrobi porządek. Nie znałem go wcześniej, ktoś mu mnie polecił, ale nie żaden polityk.

Zgodnie z wynikami audytu przeprowadzonego na zlecenie nowego prezesa PZU, pan Kamiński zarabiał ok. 46 tys. zł miesięcznie. Jego poprzednik na tym stanowisku (także powołany przez prezesa Netzla), posiadający lepsze wykształcenie, zarabiał prawie połowę mniej. Nowe kierownictwo PZU postanowiło zwolnić pana Kamińskiego, jednak nie jest tak łatwo zwolnić radnego - potrzebna jest na to zgoda rady miasta. W piśmie wysłanym do rady miasta znalazła się informacja, że radny groził firmie ujawnieniem jej tajemnic. Okazuje się, że radny zażyczył sobie w wypowiedzeniu zawarcia zakazu konkurencji. Taki zakaz uniemożliwi mu pracę w branży ubezpieczeniowej na podobnym stanowisku za skromnym odszkodowaniem w wysokości rocznej pensji. Jak radny tłumaczy się z szantażu?

Chciałem, żeby w moim odwołaniu znalazł się zapis o zakazie konkurencji. Taki zapis obiecał mi ustnie prezes Netzel, kiedy mnie zatrudniał. Prezes Klesyk nie chciał się na to zgodzić, więc powiedziałem jedynie, że powinienem taki zakaz dostać, bo jestem w posiadaniu tajemnic handlowych firmy. Ale nie powiedziałem, że takie tajemnice ujawnię.

Mordercza pralka

18 kwietnia 2008 – 10:06

Źródło: Gazeta

Jak dowiedziała się Gazeta, raport z kontroli przeprowadzonej w ABW przez obecne szefostwo tej służby wykazał wiele ciekawych przypadków. Nas najbardziej rozbawił przykład zamachu na urzędnika państwowego. Cytujemy poniżej:

Inny przykład nadużywania funduszu operacyjnego to kuriozalna sprawa pralki należącej do jednej z urzędniczek gabinetu b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
- Urzędniczkę pokopała pralka automatyczna - opowiada nasz informator. - Uznano, że ktoś mógł pralkę celowo uszkodzić, żeby dokonać zamachu na kobietę, i powiadomiono o sprawie ABW. Szef Agencji Bogdan Święczkowski kazał sprawę zbadać ekipie dochodzeniowej. W ABW nie ma specjalisty od sprzętu AGD, więc funkcjonariusze ściągnęli do Falenicy, gdzie mieszkała urzędniczka, normalny serwis pralek, który stwierdził, że uszkodzenie nie jest celowe. Za wizytę serwisu zapłaciła ABW.

Pomijając już fakt, że ABW nie zatrudnia specjalisty ds sprzętu AGD (a co by było, gdyby ktoś zaatakował prezydenta suszarką do włosów?), wiadomość brzmi dość niewiarygodnie, ale znamy przecież przypadek morderczej wanny…